Archiwum dla Hawaje

Dj Muggs vs. GZA the Genius – General Principles

Słyszeliście nowy album Sido – Ich Und Meine Maske? Nie? To nie słuchajcie, co za gówno. Sido nigdy intelektem w tekstach nie powalał i nadal tak się nie dzieje, ale wcześniej dałem radę go słuchać ze względów muzycznych. Teraz nawet pod tym względem jest nie do zniesienia. Dodatkowo na albumie znalazł się szalony featuring ze Scooterem. Masa kurwa i tyle.

Piszę na raty. Generalnie teraz mam na to chyba trochę więcej czasu niż ostatnio. Siedzę w pracy i w końcu mam czas na to, żeby przejrzeć sobie cały blog bartka pogody, przeglądam miesiące, czytam pojedyncze zdania, przeglądam pobieżnie zdjęcia.

Kilka dni temu w końcu przyszło do mnie kurierem PSP, które wygrałem w konkursie Newsweeka (lans nie), mój jakże błyskotliwy typ polityczny na Gosiewskiego okazał się strzałem w dziesiątkę i tym sposobem zamiast wkurwiać się jeszcze bardziej, że Polska znów dała dupy na międzynarodowym turnieju – u mnie w domowym zaciszu, w mych dłoniach za pomocą wygranego PSP Polska zdobywa mistrzostwo Europy ogrywając w finale Francję 3:1. Co do samego turnieju, tego rzeczywistego, to nawet nie jestem wkurwiony, wiesz, chyba już się przyzwyczaiłem do tego jak kończymy, ale co tu się dziwić – jak to powiedział kiedyś tam Marcin Daniec – od pół roku to samo gotowanie, nic nie zmienił nasz naczelny kucharz – w tym przypadku może i to nie jest pół roku, ale dużo się nie zmieniło. Na dobrą sprawę to nie jest tak, że ja mam pretensje do Beenhakkera, nauczył naszych husarzy grać w piłkę, do ideału im wciąż wiele brakuje, ale w końcu z takiej mąki to dobrego chleba nie będzie. I jak czytam na forum sport.pl w komentarzach pod wywiadem z Beenhakkerem żałosne pytania w stylu – Leo, dlaczego nie zmieniłeś Krzynówka skoro słabo grał?! - bo kurwa nie miał na kogo zmienić i to jest problem polskiej piłki. Leo nie zmienił, bo nie miał na kogo, piłkarzy mamy słabych, bo na dobrą sprawę oni dopiero uczą się grać na murawie w klubach. Nic się nie zmieni, póki nie będziemy mieli boisk dosłownie wszędzie, żeby dzieciaki od małego mogły kopać piłkę po trawie, nawet jeżeli ma być sztuczna. Ktoś powie, a patrz na taką Szwajcarię, też są słabą drużyną a potrafią grać, to ja się zapytam – a wiesz ile oni mają boisk w miastach? Ile możliwości żeby grać na trawie, fajnym wymiarowo boisku? Są na to potrzebne bardzo duże pieniądze i mam nadzieję, że się znajdą, bo są potrzebne pod wieloma względami. Można kopać piłkę na szutrowym boisku z handmade bramkami, ale to daleko nikogo nie zaprowadzi. Ktoś powie, że 30 lat temu, gdy Polska dawała czadu na MŚ ogrywając najlepsze drużyny, nie było boisk, a piłkę kopało się na chodnikach, ale w zasadzie co z tego? Wtedy futbol był po prostu inny. A odnośnie powrotu naszych piłkarzy do domu, to już nie mogę się doczekać pierdolenia tego prymitywa Jana Tomaszewskiego, “wielkiego” bramkarza.

Wiecie co mnie wkurwia? Strajki. Głupi ludzie, którzy myślą, że jak nie pójdą do pracy, albo zrobią coś głupiego to rząd spełni ich wszystkie zachcianki. Ostatnio tak mnie wkurwiła poczta, która po prostu nie pracowała, znaczy jej część, bo część chciała, ale jako że druga część nie pracowała, to osobno i tak gówno mogli zrobić. Strasznie mnie wkurwiały zdjęcia w metrze, wyborczej, dzienniku i innych gazetach codziennych, które przedstawiały cały góry paczek i listów, których nikt nie roznosił, bo strajk. Tak sobie myślę, czy ci ludzie mają mózg w dupie? Jeżeli przez dwa tygodnie nie będą roznosili listów, zwały przesyłek się będą nawarstwiały to i tak – nie dość, że nic nie wywalczą, albo dostaną marchewkę (i jak już wiemy, tak też się stało), to i tak kurwa będą musieli to roznieść i będą siedzieli w pracy po 12 godzin, żeby w ogóle ruszyć z miejsca albo przedrzeć się przez góry listów i paczek. A później pomyślałem na temat tego jak listonosze pracują, znaczy podsumowując to co już wiem i czego życie mnie nauczyło i okazało się, że dostali marchewkę, ale i tak większości tych przesyłek nie roznieśli. Do rozniesienia mieli na dobrą sprawę tylko przesyłki ekonomiczne, cała reszta łącznie z paczkami przyszła do odbiorców w formie awizo. Cwany tok myślenia – gówno robię i robiłem to zacznę strajkować to może za gówno, które robię będę mógł dostać więcej kasy. Pocztowcy, listonosze, rozdzielnicy i cała reszta gromady chcieli podwyżki po 400 zł lub/i więcej, a kilkunastu dostało marcheweczkę. Po co będę strajkował skoro już mi się nie chce, a wiem że 400 zł nie dostanę, to lepiej wziąć 150 zł i dalej robić gówno. A na końcu kto na tym traci najwięcej? Odbiorcy. Bo nie dość, że płacą za przesyłki to jeszcze sami muszą sobie po nie pójść.
Kolejny genialny strajk to strajk przewoźników, znaczy w sumie to kierowców. Otóż, zatrzymali się oni jednego dnia o jednej godzinie TIR-ami dokładnie tam gdzie byli, czyli np. blokując autostradę A4, centrum miasta Wrocławia, etc. Genialny pomysł na strajk, bardzo chciałbym się dowiedzieć kto na to wpadł, ale raczej nikt z mózgiem. Jeszcze bardziej mnie rozbawiły ich żądania, a mianowicie kierowcy w ten sposób zamanifestowali swoje marzenia, którymi są (cyt.) – obniżenie ceny oleju napędowego, udrożnienia wschodniej granicy, zniesienia ograniczenia wwozu do kraju benzyny, pozostawienie dotychczasowego systemu opłat za korzystanie z infrastruktury oraz złagodzenie skutków wysokiego kursu złotówki do euro (?). To może jeszcze do tego frytki? To ja też będę strajkował. Usiądę na torach na dworcu głównym w ramach wyrażenia mojej dezaprobaty wobec nie dodawania darmowego kurczaka do każdej sałatki w KFC. Tak samo bzdurne marzenie i tak samo głupi sposób jego manifestowania. Nie rozumiem co kierowców obchodzi cena benzyny skoro nie oni za to płacą tylko przewoźnik; po co blokują drogi w Polsce (?) skoro chcą udrożnienia wschodniej granicy (?); najbardziej mi się podoba ich życzenie co do złagodzenia skutków wysokiego kursu złotówki do euro, super pomysł, niech gospodarka się zatrzyma!

Z pozytywnych informacji to chyba tylko tyle, że we Wrocku zrobili miejską plażę, która się nazywa Cocco Beach -> klik, klik 2 , klik 3, klik 4. A, no i może to że nabyłem drogą kupna Samsunga P2 ;-P.

P.S. Z chęcią bym gdzieś wyjechał na weekend, chętni zgłaszać się via mail albo w komentarzach ;)

A, no i mam taki zajebisty pomysł na stronę, wiecie nazwa w stylu ‘comniewkurwia’ czy coś takiego i prosta baza, gdzie ludzie mogą wpisywać co ich wkurwia, dobre nie?

Komentarze (11)

“my wciąż w pogoni za lepszej jakości życiem”

Lejdej

D

LB CWR DI

Marcepan

Mleczarnia

Skarpetki

Tramwaj ;)

Życie dalej się toczy swoim tempem, którego już nabrało i ani myśli, żeby zwolnić. Zabieram się za pisanie tej notki znów już kupę czasu, ale jakoś nie mogłem zupełnie zasiąść do pisania. Wiem już, że Marta-Siostra-Narkolepsja jest studentką jednych z wrocławskich uczelni, w przyszłości dekoratorka wnętrz, gratuluję i życzę powodzenia. Sam miałem kiedyś ambicje na dekoratorstwo, ale po prostu zniknęło. Jak w tej piosence “wybrałem już inną drogę”, nie pamiętam co to za utwór był. Anyway, pracuję już 3 tygodnie w tym pięknym szklanym budynku, który widać powyżej. Siedzę na pierwszym piętrze aktualnie, widok z okna bardzo ładny jest, a jeszcze lepszy z windy. Lubię sobie pojechać na ostatnie piętro i po prostu popatrzeć, chciałem zdjęcia stamtąd zrobić, ale zawsze zapominam aparatu z domu. Heh, tak myślę co napisać o pracy, ale jeszcze ciężko mi cokolwiek powiedzieć, bo… jakby to określić, nie przemęczam się póki co. Pomieszczenie w którym siedzę jest bardzo duże, cały ten ‘pokój’ to mój wydział zapewniania jakości departamentu informatyki, na oko siedzi tam prócz mnie jakieś 30 osób, ale dzięki metrażowi pomieszczenia – zupełnie nie czuje się ilości osób. Tak sobie myślę, że teraz komiksy dilberta nabierają naprawdę zupełnie innego wymiaru. Padam ze śmiechu, wiesz, znasz ten odcinek gdzie prezes firmy mówi: “So, now it’s time for some generic-management. – Did you talk to what’s-his-name about the-thing? – Umm… yes? – Ok.” Uwielbiam ten dialog, chyba we wszystkich korporacjach jest dokładnie tak samo. Nikt nie wie nic konkretnego, ale wszyscy wiedzą coś i dzięki temu, że każdy wie troszeczkę – razem i tak nic nie zrobią. Nie mniej jednak cholernie brakuje mi nawału pracy, poważnie, nie mogę się już doczekać, aż będę mógł pracować, tym bardziej, że zadania którymi będę się opiekował wydają się naprawdę ciekawe. Plus tego wszystkiego jest taki, że w kuchni mamy ekspres ciśnieniowy do kawy, różne kawy rozpuszczalne, herbaty, czystą lodówkę (w przeciwieństwie do tej w S*). Całymi dniami siedzę, obstawiam mecze, myślę co kiedykolwiek mnie interesowało i nie miałem czasu na to, żeby o tym poczytać i szukam informacji na te tematy, albo obmyślam genialne pomysły na firmę. Aktualnie najbardziej nakręciłem się wraz z Marcepanem i znajomym Tomaszem na projekt powiązany z teatrem, ale póki co to ciiii, bo to wstępne fazy planowania są.

Kolekcja płyt zawiera już 12 tytułów, kolejne które chcę dorwać to KAT “Somewhere in Poland 2003″ (oraz DVD “Życie po życiu”), Smashing Pumpkins ostatni i koszulkę z godłem Polski.

Komentarze (9)