brudnopis
The Drift – Memory Drawings. To już drugi album postrockowej grupy ze Stanów Zjednoczonych, a dla mnie pierwszy, który poznałem. Infomuzyka.pl pisze o płycie, że “‘Memory Drawings’ będzie w klimacie rozstrojonego ambientem rocka umiejscowionego w mgle”, to znaczy, że co? Bez zbędnego pierdolenia, o co chodzi, płyta to totalny instrumental. Dużo pseudo-ambientowych, przeciągłych dźwięków z klawiszy czy innego samplera, bębny poprawne, nie przeszkadzają, nie są za głośne, z lekkim reverbem. Gitara wygrywa cały czas spokojne melodie, dzikich riffów na pewno tu nikt nie znajdzie, przez większość czasu oczywiście z delayem albo reverbem. Gdzieniegdzie można usłyszeć też trąbkę. Bardzo przyjemny krążek, relaksacyjny. Myślę, że `muzyka tła` jaką rzekomo jest ambient powinna być właśnie taka – nie inwazyjna, ale słyszalna i miła. Album przypomina mi krążek “Cigarette Smoke Phantom” nagrany kilka lat temu przez Something Like Elvis. Piękna i spokojna płyta. Moja ocena: 5.5