Tak szczerze mówiąc to się trochę bałem tego długiego weekendu, w zasadzie to nie tyle długiego weekendu a tego co miało nadejść i nadeszło tuż po nim. Z którejkolwiek strony na to nie spojrzeć to ostatnie kilka dni było dla mnie przełomowym. Żałuję, że na bieżąco nie pisałem niczego, bo bardzo mocno chciałem wyszczególnić pewne rzeczy, słowa, zdania, które sam wypowiadałem lub były wypowiadane przez inne osoby, ale… jak to bywa, niestety, nie pamiętam już tego wszystkiego tak dokładnie. Myślałem nawet nad napisaniem kilku rzeczy i dodawać to co dwa dni czy codziennie, ale pomyślałem sobie – nie! stój! („move the beans, move the rice”) – i głupio zrobiłem. Staram sobie przypomnieć wszystko od początku; długi weekend rozpoczął się dla mnie bardzo optymistycznie, po prostu miło. Wiesz, odchodziłem z pracy, ale świeciło piękne słońce. Bardzo chciałem odejść spokojnie, załatwić to co miałem i myślę, że to mi się udało. Teraz jeszcze tylko będę musiał tam załatwić dodatkowe formalności, ale to nie jest problemem już. W środę po pracy, gdy wychodziłem po raz ostatni z budynku na Robotniczej czułem się totalnie wolny, kolejny dzień bez żadnych zajęć, bez pracy, tylko granie na gitarze. Gitarowy Rekord Świata został pobity we Wrocławiu, 1 maja 2008 na rynku, brałem w tym udział. Na bicie rekordu przyjechała cała ekipa znajomych – Cedor, Arek, Darek, Berg z Anią, ze mną była oczywiście Marcelina. A… no i Bubu też przyjechał. Bicie rekordu miało się rozpocząć o 16, ale tak naprawdę to rozpoczęło się chyba jakieś 20 minut wcześniej o ile pamiętam. W ostatniej chwili (i to dosłownie) wpisywałem się w rejestracji, a jako potwierdzenie dostałem „kartę rekordzisty”, którą musiałem podpisać, czad, obiecałem sobie, że teraz co roku będę w tym uczestniczył. Wiesz, wyobrażam sobie taką długą, ale wąską antyramę na ścianie i w niej kilka takich kart z kilku lat, z kilku imprez bicia tego rekordu. W każdym bądź razie rekord pobiliśmy, na rynku „Hey Joe” grało nas 1951 osób. Przez cały dzień dużo czasu spędziliśmy z Anią i Bergiem, troszkę się napiliśmy, bardzo dużo rozmawialiśmy, świetni ludzie. Wielka szkoda, że Cedor z Arkiem zniknęli, ale rozumiem. Przyjechali razem, wracają razem; po zastanowieniu myślę, że sam nie chciałbym zrobić inaczej niż tak jak oni to załatwili, ale szkoda. Piątek był też świetnym dniem, bardzo ładna pogoda była, podróż do Opola zleciała bardzo przyjemnie i szybko; dzięki temu, że spierniczyłem system operacyjny na laptopie to przez dwa nie mieliśmy dostępu do komputera, świata, nazwij to jak chcesz, ale bardzo dużo czytałem wtedy, a teraz po prostu nie mam czasu. W sobotę byłem u Cedora, myślałem że po prostu się spotkamy z Arkiem, wypijemy browar i tyle, a tymczasem okazało się, że będzie grill, w lodówce chłodziło się później 46 browarów, cud, było zajebiście. Pisałem już, że mam od Cedora pełny zestaw gitarowy? Elektryk, wzmacniacz, multiefekt. Kurna, cały dzień teraz w pracy siedzę i myślę tylko o tym, żeby wrócić do domu i złapać za gitarę, poważnie! Anyway, chciałem coś tam jeszcze napisać, ale już trochę za długo piszą tą notkę. W następnej dodam też jakieś zdjęcia. Wiesz, muszę dodać tą notkę już, bo jak tylko o niej myślę i pisaniu jej dalej to nie mam ochoty pisać już nic, i tak powstawała przez kilka dni. Big up!
narcolepsy powiedział/a
w takim razie teraz powinnam się do Ciebie zwracać ‘panie rekordzisto’, ale sądzę, iż nadal będziesz bratem, którym, wcale nie jesteś, ale jak to powiadają ‘who cares?’. nie napisałeś nic, o nowej pracy. na to szczerze mówiąc czekam najbardziej, żeby wiedzieć, czy wszystko się układa. wiem tylko gdzie pracujesz, bo mama mówiła (też sobie znalazłam informatora)… :] dodaj dużo zdjęć. marcepan wygląda na nich zawsze pięknie. chętnie obejrzę.
no to pozdrawiam, jak zwykle Marcysie, Marcelinę i Marcepana od Marty i tych wszystkich Mart, co tu wpadają:]
jazz powiedział/a
Nie bój nic, o nowej pracy napiszę na pewno. Wpierw chcę trochę poznać to wszystko tam, żebym mógł coś o tym wszystkim napisać, wiesz :)
Ale będzie na pewno, w niedługim czasie :)
narcolepsy powiedział/a
zatem czekam z niecierpliwością…
Ced powiedział/a
Co do imprezy to gwiazdą wieczoru był Gibos śpiewający Feuer Frei… BANG BANG!!! :D
jazz powiedział/a
Gibos wtedy totalnie, mocarnie zarządził! :D
ej w ogóle obczajaliście to co Dario go nagrywał?
Ced powiedział/a
No… polewa była okrutna ;D